Autentyczność, czy faktycznie wygrywa?

Dziś mam tyle przemyśleń, że chyba czas przelać je na „papier”… Autentyczność jednym z nich…

Jak tworzyłam Medystację chciałam, żeby to było miejsce nie tylko dla Was – czytaczy 🙂 ale też dla mnie. Tak mi się kojarzy blog, że mogę tu trochę powylewać z siebie myśli od czasu do czasu. Takie bardziej intymne, co by też sobie pomóc lepiej z nimi radzić. Nie chciałam tworzyć treści marketingowych, pisać pod SEO, czy coś w tym stylu. Kiedyś pisałam takie treści i mała w tym przyjemność. Chciałam stworzyć bloga, ale nie wiedziałam chyba, że tak trudno będzie mi siąść i pisać… autentyczność

Dziś się tyle wydarzyło, tyle myśli się pojawiło między innymi, a może nawet głównie związanymi z prowadzeniem bloga właśnie, że pomyślałam, że to jest ten czas. Pierwszy raz od dłuższego czasu poczułam chęć otworzenia laptopa i spisania tego, co siedzi mi w głowie. 

Tak – wiem, że prowadzę tego bloga bardzo nieregularnie. 

Nie – nie wiem, czy to się kiedyś zmieni 😉 

Myśli, myśli… i jeszcze jedna myśl

To nie jest tak, że skoro zajmuję się uważnością, to nie mam momentów, że myśl myślą pogania. I nie znaczy to, że nie mam myśli nazwijmy je roboczo negatywnych – choć ja akurat nie jestem zwolenniczką dzielenia myśli na pozytywne i negatywne. W takim razie nazwijmy je może myślami niechcianymi. I to, że one są niechciane, to nie znaczy, że nie są ważne. Czasem przychodzą mi do głowy myśli, a czasem też wraz z nimi uczucia, których po prostu nie chcę. 

No chciałabym być jak Dalajlama, ale cóż, muszę zaakceptować to, że to może nigdy nie nastąpić 🙂

Ale dążę do tego, więc kto wie 😉 Póki co jestem na takim etapie, że te niechciane myśli i emocje zauważam, przyjmuję, sprawdzam, oglądam, akceptuję i jak męczą dalej, to staram się zmienić im perspektywę i przywitać nowe myśli i uczucia, które służą bardziej mi i temu, kogo słowa, czy czyny spowodowały, że w ogóle te myśli się u mnie pojawiły. To wymaga czasem ode mnie ekstremalnie dużo energii, zrozumienia i odpuszczania. I łatwe nie jest. I wymaga czasu. Ale jest do zrobienia. Czasem perspektywa się zmienia po jakimś czasie i to też jest ok. 

Autentyczność – co z nią?

Jedną z myśli, które dzisiaj przywitałam była myśl o autentyczności w kontekście prowadzenia bloga, czy fanpage’a czy biznesu itp. Tyle się przez ostatnie lata mówi o autentyczności, ale czy ona faktycznie wygrywa? Czy czasem, a nawet częściej nie jest tak, że wygrywają chwyty marketingowe? Dla mnie wygrywa autentyczność. Są tacy, którzy kupują bardziej chwyty. I myślę sobie, że każdy tu wygrywa, tylko zupełnie co innego. 

Mam też taką myśl w tym temacie, która przewija mi się od dłuższego czasu: Czy ja jestem autentyczna? W kontekście Medystacji, co jakiś czas zastanawiam się na ile jestem autentyczna w tym, co robię. 

I pewnie nie mi to oceniać, ale sprawdźmy zatem autentyczność ze słownikiem

Autentyczny:
  1. „zgodny z rzeczywistością” – no jestem
  2. „niebędący kopią, falsyfikatem, ani przeróbką” – wiadomo, pewnie nie tworzę nic, czego by już ktoś gdzieś nie wymyślił, ale zawsze we wszystkim co robię, staram się dać tyle siebie i tyle nowego, żeby czymś to się jednak różniło od tego, co już jest w tym temacie. Świadomie nie kopiuję. Czasem zdarzy mi się coś wymyślić i myślę sobie wtedy, jakie to genialne, po czym okazuje się, że ktoś już na to wpadł gdzieś po drugiej stronie kuli ziemskiej 😉 Ale przyznajcie – czy nie każdy z nas tak kiedyś miał?;)
    Z drugiej strony bywałam kopiowana, nawet słowo w słowo, ktoś kiedyś skopiował całą moją stronę… i jak zwykle w takich sytuacjach przychodzą właśnie te niechciane myśli, to zaraz potem przychodzi myśl, że cieszę się, że mogę być dla kogoś inspiracją (taki nawet mam profil w ID (Kreatywny Motywator Inspirator). I myślę sobie, że to będzie kiedyś dla mnie oznaczało wejście na wyższy poziom wtajemniczenia, jak radość z tego, że ktoś czerpie ze mnie inspiracje i podąża podobną ścieżką będzie tą pierwszą myślą i odczuciem, a nie drugą. Nad tym pracuję 😉
  3. „szczery, niekłamany, prawdziwy” – to chyba najbliższa definicja temu, co kojarzy mi się z autentycznością – szczerość w tym, co się robi. Ja z natury jestem szczera. I taka szczera chcę pozostać wobec Was. Mam tu na myśli to, że czasem będę się dzielić tym, co mi nie wychodzi i będę Wam mówić, co u mnie działa, a co nie. Kiedy mi lepiej, a kiedy gorzej. Bo jak to dzisiaj komuś powiedziałam – nawet najbardziej pozytywnie nastawiona do świata osoba może mieć gorsze dni. I być może one wcale nie są gorsze, ale z zewnątrz może tak wyglądać, bo przecież się nie uśmiecham, a do mnie to nie pasuje…;)
Także tak:

Czy codziennie medytuję? – Nie (w sensie praktyki formalnej)

Czy codziennie jestem uważna? – Szczerze? Teraz powiedziałabym tak, każdego dnia przynajmniej kilka dłuższych momentów spędzam na uważnym byciu, słuchaniu, obserwowaniu.. Ale kiedyś tak nie było, więc nie zdziw się, że kiedyś sam/a będziesz mieć taki dzień, w którym stanie się to naturalne.

Czy czuję się ekspertem od uważności? – Nie, a ostatnio coraz częściej ktoś mnie tak nazywa. A ja mam wtedy taki wewnętrzny zgrzyt, bo nie czuję tego teraz i nie wiem, czy kiedyś poczuję. Ale słyszałam ostatnio od mądrej głowy, że ekspertem jest się wtedy, jak inni Cię tak postrzegają, a nie jak sam się tak nazywasz. Czy jakoś tak to leciało 😉 W każdym razie może mam inne postrzeganie eksperckości (trudne słowo), ale wg mnie daleko mi do tego. Lubię nazywać się praktykiem bądź miłośnikiem Mindfulness. Czyli coś tam wiem (teoria), coś tam umiem (praktyka) i chętnie się podzielę (misja). 

Jak nasuwają się Wam jakieś pytania do mnie i chcielibyście dowiedzieć się więcej jak to u mnie jest tak naprawdę z tą uważnością, piszcie śmiało w komentarzu, odpowiem na wszystkie, o ile się pojawią 🙂 

Jeśli to przeczytałeś/łaś to dziękuję. Dobrze było mi się tym dziś z Tobą podzielić <3 Jest mi teraz zdecydowanie bliżej siebie i Ciebie.

Ach no i daj znać w komentarzu co z tym pytaniem z tytułu: autentyczność – wygrywa czy nie? (pytanie otwarte, do dowolnej interpretacji)

Dołącz do wspólnej podróży
i pobierz prezent - 5 minutową medytację na telefon!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz również